niedziela, 18 stycznia 2009
Ale o co chodzi?
Może dziś uda się dodać nowy wpis? Wczoraj pisałam, pisałam i poszło w kosmos. Szkoda, drugi raz to już nie jest tak samo.
Miało być o filmie, który najczęściej określam jednym słowem: DZIWNY. Kiedy go oglądałam pierwszy raz, chyba nie miałam specjalnego nastroju na takie opowieści, nie spodobał mi się specjalnie. Dopiero za drugim razem trafił do mnie, pokazując, co ma cennego.
"Arizona Dream" Kusturicy ma bowiem przede wszystkim ten oniryczny nastrój, który czyni zeń bajkę dla dorosłych. Opowieść snuje się leniwie, a jej bohaterowie to prawdziwa galeria wariatów, każdy o innej wrażliwości. Jest i drugie dno - równie ciekawe, choć smutne: o tym, że miłość czasem przychodzi za późno i że czasami bardzo blisko jest od miłości do nienawiści.
Jest i muzyka Bregovića, który miał w naszym kraju swoje 5 minut, a teraz nikt już prawie o nim nie pamięta, prawdopodobnie przez to, że jakość jego "polskich" dokonań wyznacza przebój "Prawy do lewego" (piosenka może nie taka zła, ale... kojarzy mi się teraz niemal wyłącznie z weselami). A ja Bregovića lubię, głównie za muzykę do "Arizona Dream", "Underground" i do "Królowej Margot". A na dodatek oprócz Bregovića jest w tym filmie także głos legendy punk rocka, Iggy'ego Popa. 
Jest jeszcze Johnny Depp, jak zwykle świetny. Zresztą, szkoda więcej pisać, lepiej obejrzeć i polewitować, jak jedna z bohaterek filmu ;) A przypomniała mi o nim taka jedna, co tu czasem wchodzi i czyta ;)


czwartek, 08 stycznia 2009
Winter
Potrzebuję jeszcze jednego kopa na ten początek roku, bo jak na razie, to... kiepsko to wszystko widzę. Niechcica, lenistwo i bezsensowne mrzonki (nie mylić z mrożonkami, chociaż aura jest odpowiednia). Najchętniej to bym pod kołdrę wlazła i nie wyszła aż do wiosny.
No to jeszcze raz muzycznie będzie, potem filmowo, obiecuję...
To jest taka piosenka, przy której zawsze przechodzą mnie ciarki, obojętnie który raz jej słucham. I chociaz nie potrafię śpiewać, zawsze muszę sobie ją nucić pod nosem razem z Tori. Słowa piękne i w sam raz dla mnie - o tym, jak ważne jest to, by polubić siebie i w siebie uwierzyć. No to lecimy, bo czas goni.
Tori Amos, Winter (coś jakby sprzed 17 lat...)


piątek, 02 stycznia 2009
Coś optymistycznego na początek roku
A może właśnie będzie tak?