wtorek, 24 lutego 2009
Z sentymentu do lat 80-tych

Coś mnie dziś natchnęło na lata 80-te. Była taka jedna francuska piosenka, absolutny hit epoki: "Voyage, voyage", którą śpiewała Claudie Fritsch-Mentrop, znana jako Desireless. Teledysk niby taki sobie, ale warto go obejrzeć głównie ze względu na image piosenkarki. Ta fryzura na szczotkę, to ubranie, makijaż - jest się czym zachwycać, zwłaszcza jak ktoś ma sentyment do lat 80-tych. Stwierdziłam nawet, że mogłabym się tak ubrać, np. na jakąś imprezę. Proszę mi tu nie krytykować samej Desireless za brak gustu - to była najprawdziwsza projektantka mody! Co najdziwniejsze: myślałam, że ona już nie nagrywa, a się pomyliłam! Nie dalej jak dwa lata temu ukazała się jej nowa płyta.

"Voyage, voyage" z 1986/87 roku:

poniedziałek, 09 lutego 2009
Ciesz się ciszą
Od dwóch tygodni mam mniej więcej tak: napiszę o Ukrainie... nie, o zdjęciach z World Press Photo..., a może lepiej o Chagallu albo Klimcie... nie, wrzucę cover Cohena w wykonaniu Antony'ego... Napisałabym, gdybym więcej czasu miała. A nie mam. Blog będzie hibernował do wiosny zapewne. Ale na czas hibernacji zostawiam, nie bez przekory, z przymrużeniem oka, piosenkę, którą tak po prostu lubię, mimo że oryginalnego wykonawcy (Depeche Mode) - niekoniecznie. Szukałam na YouTube teledysku z oryginalnym wykonaniem (na "tamte" czasy był świetny), ale znalazłam tylko jakieś okropne remiksy :( Wrzucam więc wykonanie mojej ulubionej Tori Amos. Oby do wiosny!