sobota, 18 kwietnia 2009
Ciepło-zimno

Na świeżo zanotować chcę to, co mi w duszy i w uszach gra ostatnio. Emiliana Torrini. Już ją słyszałam gdzieś, kiedyś, wydaje mi się, że na jakimś blogu oglądałam teledysk, który i tu na końcu zamieszczę. Od kilku tygodni w radiu energiczna piosenka "Jungle Drums" leci, ale, jak się okazało, złudna jest, bo Emiliana jest z natury łagodna i subtelna. Pół-Włoszka, pół-Islandka, pod koniec zeszłego roku wydała swoją trzecią płytę - "Me and Armini", która zbiera bardzo dobre recenzje. Słucham jej sobie po kawałku na YouTube i podoba mi się, ale podobają mi się też jej piosenki z poprzednich płyt, np. "Heartstopper", "To be free", "Sunny Road" czy "The Boy who giggled so sweet".

W jej głosie coś znajomego jest. Porównuje się ją do Bjork i jest w tym coś, chociaż to chyba kwestia barwy głosu przede wszystkim. Może jest w niej coś również z Sinead O'Connor? Ach, jest jeszcze coś. Śpiewała piosenkę o Gollumie we "Władcy Pierścieni". Do posłuchania dla siebie i dla wytrwałych trzy utwory wrzucam: po pierwsze ten, co w radiu leci często, po drugie ten, co teledysk ma niezwykły, po trzecie ten, co kiedyś moją uwagę przykuł na innym blogu.

piątek, 10 kwietnia 2009
Być jak...

Ponieważ w ciągu roku zwykle klimaty na moim blogu raczej depresyjne są, na święta pozwalam sobie na humor. Wszystkim odwiedzającym to miejsce życzę radosnych Świąt i pogody ducha, a wszystkim gospodyniom, które teraz siedzą w kuchni, przygotowując to i owo życzę, by były jak... Robert Makłowicz ;)

piątek, 03 kwietnia 2009
Kiedyś to się działo...

Niedługo kończy się tegoroczny Przegląd Piosenki Aktorskiej. Od kilku lat ta impreza jakoś mnie nie fascynuje i trudno mi znaleźć wśród propozycji organizatorów coś, na co bardzo chciałabym pójść. A kiedyś to się działo... najlepiej wspominam oczywiście koncert Nicka Cave'a na PPA w 1999 roku, ale bywały i inne: spektakl Krystyny Jandy "Kobieta zawiedziona", recital Ewy Demarczyk (elektryzujący), przedstawienie z piosenkami z płyty "Miasto mania" Marii Peszek (ta płyta była jeszcze w porządku, drugiej już nie trawię), raz miałam okazję być też na konkursie... Mam wrażenie, być może mylne, bo przecież moje życie bardzo się zmieniło od czasów "przed-dzieciowych", że teraz PPA nie takie już, jak bywało.

Żałuję jednego koncertu, na który nie udało mi się pójść, a który w głowie mi siedzi, chociaż nie mam go na żadnej płycie. Kiedyś miałam nagranie na kasecie video, ale wszystkie kasety już dawno wywieźliśmy do rodziców, bo za dużo miejsca zajmowały. Szkoda, tyle świetnych filmów i koncertów na nich było. Żałuję mianowicie spektaklu "Kombinat" z piosenkami Republiki. Było to przedstawienie w hołdzie Grzegorzowi Ciechowskiemu, którego doceniam coraz bardziej wraz z upływem lat i kiepską jakością "hitów" polskich "artystów". Co by nie mówić, Ciechowski wielu polskim piosenkarzom pisał znakomite piosenki i po jego śmierci poziom polskiej muzyki znacznie się obniżył. Pamiętam ten dzień, kiedy zmarł. Dwa dni przed Wigilią. Było mi strszliwie smutno, chociaż wcześniej zbyt często Republiki nie słuchałam. Raz byłam na ich koncercie na żywo, podczas Ekonomaliów, i raz, zupełnie przypadkowo, udało mi się wkręcić w Empiku po autografy.

A "Kombinat" w reżyserii Wojciecha Kościelniaka to majstersztyk. Cała oprawa przemyślana i dopracowana w najmniejszym elemencie. Wystarczy wspomnieć chociaż tylko o oryginalnych soczewkach, które miał każdy ze śpiewających aktorów - na zbliżeniach widać wyraźnie czarne krzyże. Treść przedstawienia dużo mówi o czasach Wielkiego Brata, dlatego dominuje wrażenie zniewolenia, depresji i samotności. No i jest trochę psychodelicznie, ale to psychodelia kontrolowana. Chciałabym pokazać piosenkę "Psy Pawłowa" w rewelacyjnym wykonaniu Kingi Preis i "Nieustanne tango" w interpretacji Jacka Bończyka, którego również bardzo cenię. Ale tak naprawdę cały spektakl jest w miarę równy i godny uwagi. W każdym razie mnie przechodzą ciarki, jak słyszę te piosenki.