piątek, 23 października 2009
Cytatologia
Teraz już nie przywiązuję większej wagi do cytatów, ale kiedyś miałam "fazę" na aforyzmy i szukałam tego jednego, który mógłby mnie w jakiś sposób określić, zdefiniować, wyznaczyć priorytety. Z licealnych czasów miałam taki jeden wybrany, cytat z Schulza, brzmiał on mniej więcej tak: "To jest największe nieszczęście: nie wyżyć życia". Wtedy wydawało mi się bowiem, że nie będę w stanie wycisnąć z życia wszystkiego, co bym chciała.
Z kolei gdzieś na początku studiów trafiłam na taki cytat:
Wszyscy ludzie marzą, ale nie wszyscy tak samo.
Ci, którzy śnią nocami w zakurzonych zakamarkach duszy, budzą się rankiem, stwierdzając, że to daremne. Niebezpieczni są ci, co marzą za dnia, ponieważ mając oczy szeroko otwarte, mogą urzeczywistnić swoje marzenia. 
/T.E. Lawrence/
Może nie utożsamiałam się z tą myślą tak do końca, ale na pewno wyznaczała ona dla mnie jakiś kierunek, sposób na osiągnięcie celów. Cytat mi się spodobał, wpisałam go sobie w mój kalendarz-notatnik, potem przepisywałam do następnych kalendarzy (nawet dziś spisałam go z kalendarza, z 1999 roku). Nieważne było wtedy dla mnie, kim był niejaki T.E. Lawrence, ważne było samo przesłanie.
Ci, którzy mnie lepiej znają, znają też moją słabość do Ralpha Finnesa, trwającą już wiele lat. Czasami kupuję jakiś film z jego udziałem, ale do tej pory nawet większości z nich nie widziałam. Kiedyś na podaju pobrałam film "Niebezpieczny człowiek. Lawrence z Arabii", pierwszy bodaj film kinowy Finnesa. Parę miesięcy temu włączyłam sobie telewizor, wrzuciłam płytę z filmem do odtwarzacza i co mnie powitało...


Film jest generalnie słaby i myślę, że mój małżonek zasnąłby na nim już po 5 minutach projekcji, ale ta jedna scena, ten cytat, to było dla mnie jakieś olśnienie, jakiś dreszcz, jakaś magia. Chcę więcej takich olśnień...
niedziela, 18 października 2009
In Excess
In Excess... INXS... Tak sobie myślę o nich ostatnio. No dobra, myślę zwłaszcza o ich wokaliście, Michaelu Hutchence ;) Właściwie nie wiem, skąd i po co to mi się wzięło, ale pewnie z jakiegoś sentymentu, bo kiedy nagrywali swoje płyty, lubiłam ich bardzo, Trójka często puszczała ich piosenki, często nagrywałam ich teledyski na kasety wideo. A potem Hutchence popełnił samobójstwo... I był to pewnego rodzaju szok. Tak samo, jak szokiem była dla mnie śmierć Kurta Cobaina, Grzegorza Ciechowskiego i wielu innych artystów... I czasem sobie myślę, co by było, gdyby los ich oszczędził, gdyby żyli... Ile hitów jeszcze by napisali, ilu z fanów doprowadziliby do łez, do tych ciarek przechodzących po plecach na dźwięk ich muzyki.
A ja dopiero teraz, powoli odkrywam powinowactwa. Np. takie, że Hutchence był pod wpływem muzyki Nicka Cave'a, a Cave zaśpiewał na jego pogrzebie "Into my arms". Że piosenka "Stuck In a Moment You Can't Get Out Of" U2 jest dedykowana właśnie Hutchence'owi...
Szkoda. Hutchence to jednakowoż jeden z najbardziej seksownych (czy ja to naprawdę napisałam?) wokalistów, hmmm, no dobra, nie będziemy się rozdrabniać, mężczyzn. Kto nie wierzy, niech poszuka sobie teledysku do "Taste It", a ja tymczasem wklejam standard:


INXS - Never Tear Us Apart
Załadowane przez: INXS. - Obejrzyj ostatnio promowane klipy wideo.