czwartek, 24 lipca 2008
Yann Arthus-Bertrand
Jego zdjęcia zawsze poprawiają mi humor. Mają w sobie coś z baśni, pokazują świat odrealniony, kolorowy, ciekawy i prawdziwy jednocześnie. Jego portrety mieszkańców Francji, a także portrety zwierząt domowych wraz z ich właścicielami, mają coś z klimatu filmów Jeana-Pierre'a Jeuneta. Kiedy oglądam jego fotografie ziemi widzianej z nieba, czuję się, jakbym przez chwilę mogła oglądać ją tak, jak jej Stwórca, delektując się jej bezdyskusyjnym, chociaż tak kruchym pięknem. Nie będę pisać nic więcej, bo lepiej oglądać niż czytać. Na stronie Bertranda ciekawi znajdą całą kolekcję pięknych fotografii.
czwartek, 01 maja 2008
Nieśmiały powrót
Ano wyciszyło się... trochę szkoda, bo wspomnienia warto pielęgnować. Nie mam czasu! Tak wiele spraw mnie rozprasza!
Dziś oglądałam strony autorskie fotoreporterów nagrodzonych w World Press Photo.

1. Francesco Zizola (http://www.zizola.com) poruszył mnie głównie czarno-białą, wyostrzoną, surową fotografią, większość obrazów z Afryki. Piękna jest w tej kolekcji seria kolorowych fotografii "Faces from Africa", ciekawe są reklamy wykorzystujące jego zdjęcia.

2. Finbarr O'Reilly (http://finbarroreilly.com) - cudne fotografie ma ten Kanadyjczyk, który fotografuje właściwie od niedawna, wcześniej był dziennikarzem piszącym. I tu również Afryka na I miejscu. Jego zdjęcia są realistyczne, czasami aż do bólu. Nie mogę się napatrzeć na fotografię, która została wybrana na zdjęcie roku w 2006 - ust Nigeryjki dotyka rączka dziecka, bardzo wychudzona rączka... Te zdjęcia mają boleć, tylko tak bowiem można coś zmienić, nakłonić innych do niesienia pomocy, do zwrócenia uwagi na problem. Sam O'Reilly, pytany dlaczego zamienił dziennikarstwo na fotoreporterkę, odpowiedział, że w ten sposób może uczynić więcej niż przez swoje artykuły. I miał rację.

3. Trzeci to Lucian Perkins, fotoreporter z "The Washington Post". (http://lucianperkins.com). Piękne, poruszające foty z Kabulu, Rosji, Kosowa, Afganistaniu, Iraku. Większość w cudnych kolorach.

Przeglądałam też zdjęcia, które zwyciężyły w World Press Photo - większość "zdjęć roku" pokazuje tragedie, ból, cierpienie. Jean-Marc Bouju wygrał zdjęciem, na którym pokazał, jak Irakijczyk, z ciemnym workiem (?) na głowie, tuli swojego synka w obozie dla jeńców wojennych w Nadżafie. Arko Datta wygrał dzięki fotografii pokazującej rozpacz kobiety, która straciła kogoś bliskiego podczas tsunami w Indonezji. Francesco Zizola wygrał fotografią z Angoli ilustrującą dramat dzieci okaleczonych przez miny piechotne... Za każdym razem zwycięża obraz czyjegoś cierpienia... Cierpienia ludzi uwikłanych w historię i różnego rodzaju okoliczności, tu i teraz. Myślę, że dla fotoreportera najgorsza jest bezsilność w danym momencie. Im nie wolno się angażować w sytuacje. Chociaż oglądając te najbardziej dramatyczne zdjęcia, mam wrażenie, że właśnie tak robią.

Pokazałabym coś, ale fotografie są chronione prawem autorskim i nie mogę. Ciekawym zdjęć proponuję wrzucić w google nazwiska: Zizola, O'Reilly,

Perkins, Bouju, Datta. Chociaż tyle. Jest co oglądać. I nad czym dumać.

wtorek, 08 kwietnia 2008
Kim był Jabez Hogg?
Dzisiaj nie wspominam, pozwalam się uwieść przypadkowi. Na chybił trafił wybrane nazwisko fotografa - Richard Beard - zawiodło mnie zupełnie gdzie indziej... Ale od początku.
Richard Beard był XIX-wiecznym przedsiębiorcą, którego fascynowała fotografia, a właściwie dagerotyp - zupełna nowinka pod koniec lat 30-tych XIX wieku. Jego fascynacja doprowadziła do otwarcia pierwszego w Anglii profesjonalnego studia fotograficznego w 1841 roku w Londynie. Mało tego, Beard zainwestował w licencję dagerotypu i stworzył sieć pracowni fotograficznych. On sam określał się mianem fotografa, jednak tak naprawdę był raczej mecenasem ówczesnej fotografii, dał możliwości innym artystom. Takim jak Jabez Hogg.
Jeśli wpisać Hogga w polskie google, nie znajdziemy nic, no prawie nic. Był artystą fotografem, mieszkał i pracował w Londynie, żył w latach 1817-1899. Jako fotograf zajmował się również eksperymentowaniem w sposobach reprodukcji dagerotypu na drewnianej powierzchni. Był nie tylko artystą, ale także... laryngologiem i chirurgiem. Napisał książkę o budowie i wykorzystaniu mikroskopu. Można go zobaczyć na takim zdjęciu...



Jabez Hogg fotografuje W.S. Johnstona w studiu fotograficznym Richarda Bearda, ok. 1842 r. Bokelberg Collection, Hamburg
Zdjęcie ma niesamowity klimat, zupełnie nierealny, jak ze starego kina. A sam Hogg ma świetną fryzurę ;)
poniedziałek, 03 marca 2008
Imogen Cunningham
Przyznam się: na fotografii nie znam się kompletnie, ale mnie fascynuje i to wystarczy, by chcieć się dowiedzieć więcej, zobaczyć więcej, poczuć więcej. Szukam czegoś, co mnie w jakiś sposób przyciągnie. I tak trafiłam na Imogen Cunningham, amerykańską kobietę-fotografa ("fotografka" jakoś mi nie pasuje...). Żyła w latach 1883-1974, pracowała do ostatnich lat życia - to się nazywa pasja! Fotografowała głównie obiekty botaniczne (!), przemysłowe i akty.
Na początku lat 20-tych XX wieku skupiała się głównie na fotografowaniu kwiatów, a szczególnie interesował ją kwiat magnolii. Nigdy dotąd nie sądziłam nawet, że to może być ciekawe, a jednak... Wiem, że oprócz pewnej magii, bez której prawdziwie dobre zdjęcie nie może się obejść, szczególnie ważna jest tu gra cieni - ale to również banał, bo foto-grafia to przecież malowanie światłem.


Imogen Cunningham, Magnolia Blossom, 1925
© The Imogen Cunningham Trust
wtorek, 05 lutego 2008
Avedon
Zdecydowałam się na klasykę fotografii. Richard Avedon to jeden z najbardziej znanych i cenionych fotografów XX wieku, a zdjęcie, które zamieściłam poniżej, jest chyba jego najsłynniejszym zdjęciem.
Avedon szczególnie zasłużył się dla fotografii mody, gdyż podniósł ją do rangi sztuki. Mówi o tym również poniższe zdjęcie, na którym widzimy jedną z najsłynniejszych modelek lat 50-tych XX wieku, Dovimę, pozującą w wieczorowej sukni Diora. Ta suknia była pierwszą wieczorową kreacją, jaką zaprojektował dla Diora Yves Saint-Laurent.
Jest w tym zdjęciu coś intrygującego... Dwa kolosy i delikatna, elegancka kobieta. One - ociężałe i gruboskórne, ona - smukła, lecz silna.



Richard Avedon, Dovima ze słoniami w sukni wieczorowej Diora, Cirque d'hiver, Paryż, sierpień 1955. Ze zbiorów The Victoria and Albert Museum w Londynie.
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Czarny dom
Dziś fotografia. Przypadkiem znaleziona, przypadkiem złapana, przypadkiem poznana. Jeanloup Sieff (1933-2000), francuski fotograf i fotoreporter, robił reportaże dla agencji Magnum, m.in. z Polski, fotografował modę i akty.
Fotografia poniżej została zrobiona przy użyciu obiektywu 28-milimetrowego. Pierwszy narzucający się efekt to niepokój. Podziwiam strukturę drewnianego pomostu, smukłość traw i tajemnicę Czarnego Domu.


Jeanloup Sieff, Czarny dom, 1964
w zbiorach Muzeum Ludwig w Kolonii